Kurczaka brudną ścierką! – czyli o absurdach PRL-u w filmach Stanisława Barei

„Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm” – ogłosiła w „Dzienniku Telewizyjnym” Joanna Szczepkowska. Słowa te wypowiedziała de facto 28 października 1989 roku, czyli kilka miesięcy po oficjalnej dacie pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych w powojennej Polsce. Aktorka była pierwszą osobą, która powiedziała to wyraźnie i na głos, aby dodać społeczeństwu polskiemu wiary i nadziei na lepszą przyszłość. Od tego wydarzenia minęło 25 lat. 25 lat wolnej Polski. Obecnie w dorosłość wchodzi pokolenie przełomu lat 80-tych i 90-tych.
Pokolenie lat 80-tych niewiele pamięta (albo wręcz nic nie pamięta) z realiów życia w ustroju socjalistycznym. Młode pokolenia czerpią wiedzę z kart historii. Dowiadują się o ludziach, którzy nie godzili się na ograniczanie wolności słowa. O ludziach, którzy buntowali się przeciwko naruszaniu podstawowych praw człowieka. O ludziach, którzy chcieli godnie żyć i pracować. Wielu z tych ludzi swój bunt przeciwko systemowi przypłaciło życiem – jak na przykład Zbyszek Godlewski czy ksiądz Jerzy Popiełuszko. Młodzież poznaje historię strajków, brutalnie tłumionych przez władze, wprowadzenia stanu wojennego w Polsce oraz pierwszych zrywów „Solidarności”. Ale pod tymi istotnymi wydarzeniami historycznymi kryje się też codzienna rzeczywistość milionów Polaków żyjących w czasach PRL-u. Puste półki sklepowe, żywność na kartki i oczekiwanie w niebotycznie długich kolejkach – to były nieodłączne elementy codzienności przeciętnego obywatela. Realia życia w PRL-u znane są młodemu pokoleniu głównie z opowieści rodziców i dziadków. Rzeczywistość minionej epoki przybliżają im również filmy i seriale z tamtego okresu.
Przykładem filmów odwzorowujących absurdy PRL-u są kultowe komedie Stanisława Barei. Reżyser był wnikliwym obserwatorem rzeczywistości, którą to następnie przedstawiał w krzywym zwierciadle w swoich filmach. Na początku swojej twórczości (która przypadła w latach 60-tych), Bareja tworzył lekkie i przyjemne komedie, wykorzystujące elementy farsy. Takim filmem jest na przykład „Żona dla Australijczyka” (1964) – muzyczna komedia pomyłek, okraszona tańcem i śpiewem zespołu Mazowsze. Jednak już na tym początkowym etapie, można dostrzec charakterystyczny dla Barei sposób prezentowania rzeczywistości. W filmie „Małżeństwo z rozsądku” (1966) widać już próby odwzorowywania ówczesnych absurdów w sposób humorystyczny i ironiczny – mimo iż komedia ta opowiada perypetiach i rozterkach miłosnych dwojga młodych ludzi.
W kolejnych latach twórczości, przypadającej na lata 70-te i 80-te zmysł krytyczny Barei wyostrzył się. Z właściwą dla siebie ironią i kpiną z prozaicznej i absurdalnej rzeczywistości PRL, zrealizował takie kultowe komedie jak: „Brunet wieczorową porą” (1976), „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” (1978), „Miś” (1980) czy serial „Alternatywy 4” (1983). Mistrzowskie obserwacje rzeczywistości przez Bareję znajdują swoje odwzorowanie w scenach awantury z kierownikiem sklepu o kurczaka podawanego brudną ścierką („Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”), tworzenia sztucznej strefy zabudowanej przez milicję („Miś”), zebrania w sprawie znikających parówek („Miś”) czy udawanego entuzjazmu przed dziennikarzem z racji otrzymania przydziału na mieszkanie („Alternatywy 4”). Reżyser nie tylko kreślił w swoich filmach obraz społeczeństwa na tle siermiężnej rzeczywistości PRL-u, ale także obnażał wady i przywary ludzkie, takie jak np. pazerność, kombinatorstwo i awanturnictwo.

Twórczość Barei podlegała cenzurze przez ówczesne władze. Natomiast środowiska artystyczne krytykowały poziom filmów reżysera. Ukuto nawet stwierdzenie „bareizm” – jako synonim kiczu. Obecnie zwrot ten funkcjonuje w języku polskim w nieco innej formie – jako nazwa dla absurdalnych treści, wypowiedzi i napisów. Stanisław Bareja dopiero po śmierci doczekał się uznania krytyki, a dziś uważa się go za jednego z najpopularniejszych twórców filmowych. W czasach, gdy co rusz powstają nowe, idiotyczne komedyjki na kanwie głupkowatych amerykańskich filmów, warto powrócić do zabawnych i jakże prawdziwych w swym absurdzie komedii Barei. Filmy te nie nudzą się, a świetne dialogi zapadają w pamięć. Twórczość Barei jest też lekcją dla młodego pokolenia. Lekcją, w trakcie której mogą podejrzeć codzienną rzeczywistość zwykłych ludzi za czasów PRL – odbitą w satyrycznym zwierciadle reżysera.